czwartek, 6 października 2011

Wielce Szanowny Pan Student

Ładnie brzmi, prawda? No. Tylko nie pasuje do mnie. Ja? Student? Z moim rażącym brakiem odpowiedzialności? Dobre sobie.
Ledwie się semestr zaczął a ja już opuściłem 3 dni wykładów. No, trzy i pół. Czy żałuję? Jak cholera.
Teraz od początku, jak to jest, jak powinno być, jak było, i jak będzie jeśli się nie wezmę w garść. Na razie jest spokojnie. Ale wiadomo, to dopiero początek. Wszyscy znajomi rozlokowani na przeróżnych kierunkach uczelni wyższych na śląsku i nie tylko wciąż powtarzają, że tylko na początku jest ciężko, później się wkręcę. To mnie trochę pocieszało, bo to samo mówili mi jak się dostałem do technikum. Nawet nie odczułem tego kulminacyjnego momentu. Ale boję się, że tu będzie inaczej. I będzie, na pewno. Ale przygotuję się na to moralnie.
Mam wrażenie, że personel szkoły jawnie robi sobie ze mnie jaja. Przykład? Proszę bardzo:
1. Składanie papierów w oddziale głównym uczelni. Na drzwiach wyraźnie pisze: wejście tylko dla studentów.
Więc wchodzę. Woźny: "Czego mi tu ku...wa?! Nie widać co jest napisane na drzwiach?"
2.Szkolenie bhp: Wchodzę do budynku, szukam kogoś kto mi powie gdzie to szklenie się odbędzie. Jest! Miła, uczciwie wyglądająca pani. Zauważa mnie i zanim się zdążę zapytać mówi: pierwsze piętro pokój 103. Podziękowałem i skierowałem się w danym kierunku. Na drzwiach pisało dużymi literami: WC. Nie wiem po czym poznała że powinienem tu zajrzeć, ale mogłem stwierdzić, że w 100% się myliła.
3.Szukałem sali w której miałem mieć wykłady. Nie powiem, że nie mogłem się doczekać, ale mus to mus. Podobna sytuacja jak wyżej. Zapytałem:"Przepraszam, gdzie jest sala 208?"
"W budynku C."- usłyszałem odpowiedź. Nie uznałem jej za odpowiednio satysfakcjonującą, więc pytam dalej:
"A gdzie jest budynek C?"
"Zaraz za B."
Nie powiem,  trochę mnie rozzłościła ta sytuacja, ale co mogłem zrobić?
Dziekanat. Miejsce z którego zawsze się śmiałem gdy było przedstawiane w krzywym zwierciadle przez studentów. Tajemnicze miejsce, do którego w długich i niekończących się kolejkach stoją setki studentów i sami nie wiedzą po co. Cały czas myślałem że to po prostu bujdy mające na celu... nie mające żadnego celu.
Dopóki sam nie miałem tam nic do załatwienia. O zgrozo! Daruje sobie w tym punkcie opisywanie co działo się w moim przypadku. Ale opiszę co działo się w przypadku znajomego. Kiedy pojechał do dziekanatu zapytać się jak wygląda sprawa rezerwacji jego miejsca w akademiku, dowiedział się że, że nie ma co sprawdzać. Jego podanie zostało zgubione. W tym nieszczęściu było tyle dobrego, że pani miała na tyle odwagi, że sama przyznała się do błędu. Świetna robota! Ma pani jaja!
Oczywiście Studia to nie tylko minusy. Są także niezaprzeczalne plusy. Jakie? Choćby takie, że wszystkie dziewczyny są pełnoletnie i nie ma możliwości natknięcia się na jakąś gówniarę będąc zmylonym jej przesadzonym makijażem i za dużym dekoltem. Studenckie zniżki. Kolejny niezaprzeczalny plus.
A z czego to się wzięło? Ze wszystkim dobrze  znanego, stereotypowego "biednego studenta". Podgatunek ten jest niezwykle często spotykany w środowisku studiów zaocznych...   Ale tak całkiem serio. Przyznam, że sam się z tego śmiałem, dopóki sam nie doświadczyłem podobnego zjawiska. Na sam dojazd przeznaczam fortunę, a to dlatego, że: "Drugi przydział na razie nie dostanie legitymacji. Uprzedzając pańskie pytanie: nie wiem kiedy będą." - powiedziała miła pani z dziekanatu. A bez legitymacji wszystkie 'studenckie' zniżki szlag trafił.
Jest jeszcze motywacja ze strony najbliższej rodziny. Z jednej strony chwalą się swoim znajomym z pracy że ich pociecha studiuje, z drugiej podnosi nas na duch słowami "Nie dasz rady", "Za cianki/a jesteś", "Źle zrobiłeś/aś wybierając ten/owaki kierunek". Tere fere. Wiem lepiej. Oczywiście, może być ciężko, zdaje sobie z tego sprawę. Ale zrobię wszystko żeby nie wyrzucili mnie już w pierwszym semestrze.

Napisawszy stertę nikomu nie potrzebnych i gówno wartych bzdur, poszedł na piwo.


Oczywiście, jak zawsze, zdaję sobie sprawę z tego że mogłem się jak zwykle minąć z prawdą. Ale nikt nie dostanie kwiatów, bombonierki i przeprosin, przykro mi. Reklamacje składać w dziale 'Zażalenia'. Tam odpowiednio wyszkolony personel odeśle państwu wyjątkowo bezczelną odpowiedź.