poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Bez Ciebie*

W sumie, to zawsze gdzieś tam byłaś w moim otoczeniu, bliższym lub dalszym. Czasami się widywaliśmy przy okazji moich sporadycznych spotkań ze znajomymi, raczej na krócej niż dłużej, nie dostrzegając swojej wzajemnej obecności.
Z perspektywy czasu świadomość faktu, że zawsze gdzieś tam się czaiłaś jest trochę niepokojąca, sprawia, że czuję się nieswojo, trochę dziwnie. Ale to nic w porównaniu z tym, co nastąpiło kiedy poznaliśmy się bliżej. Zaczęło się niewinnie, sporadyczne wspólne wyjścia do barów, poznawanie ludzi, zakorzenianie się w towarzystwie. Dzięki Tobie czułem się pewniej, wprawdzie nigdy nie miałem większych problemów ze zdobywaniem ludzi do towarzystwa, ale to co ze mną robiłaś było niesamowite. Pozwoliłaś mi wierzyć, że mogę w towarzystwie być kimś ciekawym, że to moja osobowość przyciąga do mnie ludzi. Fakt, niektórych może tak, ale nie w tym teraz rzecz.
Powoli nasze spotkania stawały się coraz regularniejsze, kombinowałem jak zyskać trochę czasu żebyśmy mogli pobyć razem, niekiedy kosztem obowiązków. Najpierw zrezygnowałem z weekendowych wyjazdów do rodzinnego domu, w końcu to aż dwa dni w Twoim towarzystwie. Poniedziałkowe zajęcia na uczelni były następne, żebyśmy mogli spędzać jeszcze więcej czasu razem. Pracy trzymałem się trochę dłużej, ale po pewnym czasie i ją zacząłem zaniedbywać.
Było nawet fajnie, miło czasem powspominać wspólnie spędzony czas, ale kiedy okazywało się, że nauczyłaś się powoli i coraz skuteczniej przejmować nade mną kontrolę... Nie potrafiłem się Tobie oprzeć, byłaś coraz ważniejsza. Zabawnie jest to, że koniec końców nigdy nie byliśmy sam na sam...
Z czasem, nawet nie wiedząc kiedy stawałaś się celem który zamierzałem ociągnąć każdego dnia.
Wcześniej zdarzało mi się robić głupie rzeczy, ale to były sporadyczne sytuacje, których konsekwencje nie wpływały na moje życie w dostrzegalny sposób. Ot, głupie wybryki. Zero porównania z rzeczami do których potrafiłaś mnie nakłonić.
Ale teraz wszystko jest już jasne i z pełną świadomością i odpowiedzialnością wiem, że z czystym sumieniem mogę Cię obarczyć za wszystkie moje życiowe niepowodzenia, za wydalenie z akademików, zakończenie związku z dziewczyną i w końcu skreślenie z listy studentów.
Wiem co o Tobie myśleć. Pi***ol się, mam na dzieję, że się nigdy nie spotkamy. Dziękuję, dobranoc.


*Warto sobie włączyć jako ścieżkę dźwiękową podczas czytania. Może to pozwoli uniknąć nieporozumień.