piątek, 1 lutego 2019

Intelektualista

Pierwszy post tego roku! Czy to będzie dobry czas na osiągnięcie wyznaczonych sobie przeze mnie celów, czy może znów wszystko pójdzie się pier***ić? Zobaczymy. A teraz do rzeczy.
Jesteś może pierworodnym dzieckiem? Świetnie. Lubisz czarny humor? Wręcz zaj***ście. Może do tego masz zwiększoną podatność na nałogi - narkotyki, alkohol, papierosy? Doskonale. Teraz trudniejsze pytanie: kiedy przeżyłeś swoją pierwszą inicjację seksualną? Jeśli stosunkowo późno, to mam dla ciebie wiadomość: Mensa już czeka! Albowiem rzeczy które właśnie tu wymieniłem idą w parze ze stosunkowo wysokim ilorazem inteligencji. Nie wiadomo tylko, czy są to determinanty, czy skutki. Kiedy się o tym dowiedziałem, śmiałem się jak kretyn przez dobre kilka minut. Sprawdziłem bibliografię tego artykułu który czytałem i okazało się jednak, że zawarte tam dane i informacje mają solidne wsparcie w autentycznych badaniach naukowych. Wychodzi na to, że duża część mojego otoczenia to cholernie inteligentni ludzie, z czym nie w każdym przypadku bym się zgodził. Wygląda również na to, że też jestem stosunkowo inteligentny. Z tym też się nie do końca zgadzam. Wprawdzie za szczeniaka były mi robione jakieś testy mające na celu ocenę takich rzeczy, nawet dobrze w nich wypadłem, pani doktor powiedziała mamie, że syn jest wyjątkowo inteligentny i zdolny, zakres zainteresowań jak na ten wiek jest ogromny, i że na pewno wiele w życiu osiągnę. Widzicie to co ja? Cała masa sprzeczności. Jestem w wieku, kiedy to powinienem mieć własne mieszkanie, dobrą pracę, perspektywy na przyszłość, a nie mam nic. Gdzie ta inteligencja? Co się dzieje z moją "zdolnością rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w nowych sytuacjach"? Brak zaradności i fajtłapowatość typowa dla wioskowych przygłupów towarzyszyły mi odkąd pamiętam. No, może z wyjątkiem szkoły podstawowej, kiedy to na lekcjach przyrody nie zgadzałem się nieraz z tym co mówiła nauczycielka. Kiedy poprosiła mnie za którymś razem, abym za nią poprowadził tą lekcję skoro jestem taki mądry, wstałem i zrobiłem to. Tak jej się spodobało, że poprowadziłem jeszcze kilka następnych, w tematach wykraczających znacznie poza program. Teraz jakbym miał zrobić coś podobnego, wyśmiałbym tą osobę i stwierdził, że nie mam do tego odpowiednich kompetencji.
Czasem nawet od matki słyszę, że jak byłem mały, to byłem dużo mądrzejszy, grzeczniejszy i takie tam. Jak wtedy, kiedy jadąc pociągiem do babci, gadałem z babką z przedziału o ekosystemie amazońskiej dżungli i opowiadałem o żyjących tam zwierzętach. Miałem nie więcej jak dziewięć lat.
Normalnie dzieci zostawiało się na czas zakupów na placach zabaw, w dziale zabawek czy tym podobnych miejscach. Mnie, odkąd nauczyłem się czytać, zostawiała mama w bibliotece, albo księgarni. Niech ktoś mi powie, co się ze mną stało? Co tak drastycznie mnie zmieniło? Gdzie podział się ten mały ciekawy świata brzdąc? Czyżbym, w przeciwieństwie do innych dzieci, w procesie dojrzewania głupiał zamiast zdobywać wiedzę i doświadczenie? A może to środowisko tak na mnie wpłynęło? W końcu przez jakiś czas mieszkaliśmy na dość nieciekawym osiedlu. Dzieci uczęszczające do pobliskiej szkoły też raczej były dalekie od ideału. Ale na zdrowy, chłopski rozum chyba nic nie może mieć aż takiego wpływu na życie, żeby z tak obiecującego dziecka powstała taka życiowa pierdoła.
Dziś rodzicielka mnie zapytała, dlaczego mam problem z nauką gotowania, a z poznawaniem historii i procesu ewolucji takiego satanizmu ani trochę (sytuacja wyniknęła kiedy rozmawialiśmy o książkach). Odpowiedziałem, że przyswajanie informacji mnie interesujących przychodzi mi naturalnie łatwo, a gotowanie to raczej obowiązek niż hobby, więc mam wewnętrzne opory. Usłyszałem, że w takim razie nie mam szans na poradzenie sobie w życiu.
Ostatnio nawet w pracy poruszyliśmy poniekąd bliski temat, mianowicie nudy. Skończyliśmy na tym, że nie ma o czym gadać, wszystko zamyka się w myślę znanym wszystkim powiedzonku

Trochę dałem się ponieść z tym obrazkiem, to nie był dobry pomysł. Ale tak czasami w moich oczach wyglądają ludzie mówiący, że są inteligentni, bo nie znają nudy. Bo inteligentny człowiek zawsze znajdzie sobie kreatywne, ciekawe zajęcie. Pier***enie.
Dobra, to by było na tyle