środa, 15 stycznia 2014

(Nie)uporządkowany skrawek świata

Na początku był chaos. A później został on wchłonięty przez pomieszczenie w którym rezyduję. Enklawę bezładu w uporządkowanym życiu reszty domowników. Miejsce w którym wszystko się kończy i zaczyna.
Mój pokój.
Kidy odwiedzam znajomych i słyszę: "tylko się nie przestrasz, mam bałagan w mieszkaniu", podczas gdy cały ten bałagan polega na nieumytej łyżce leżącej na stole w kuchni do której i tak nie mam dostępu, zdaję sobie sobie sprawę z tego, że w pomieszczeniu o wymiarach, przyjmijmy trzy na cztery metry naprawdę można się zgubić, przepaść bez słuchu.
Wyobraźcie sobie taką sytuację, zainspirowaną głupimi komediami których główną grupą docelową są kobiety pogrążone w rozpaczy (z powodu, dajmy na to kryzysu w związku): jest małżeństwo/para szczęśliwie się kochających ludzi. Ona musi wyjechać na dwa dni w jakiejś ważnej sprawie. Niech to będą urodziny mamusi. Po tymże czasie wraca do swojego lokum, które jest pogrążone w totalnej ruinie, zlew zapchany, brudne gary układają się w przedpokoju w imponującą kolumnadę prowadzącą do sypialni... po prostu wszechobecny syf. Po dotarciu do sypialni jej oczom ukazuję się coś przypominające gawrę niedźwiedzia. Nagle, ku jej przerażeniu, wielki stos ubrań w kącie pokoju zaczyna się poruszać. Spod niego wyłania się jakaś postać. Podkrążone oczy i spojrzenie opowiadające historię walki o przetrwanie, pełną wzlotów i upadków. Kilkumiesięczny zarost i nieuporządkowane włosy sięgające prawie pasa...
Do czego zmierzam. W tej scenie przedstawione są dwa stereotypy: pierwszy uderza w naród męski drugi w feministki.
  • W pierwszym pokazano w wielce przejaskrawiony sposób to, że facet pozostawiony sam sobie nie potrafi sobie poradzić z otaczającym go światem, który go po prostu przerasta. Wszyscy wiemy, panowie, że to bujda na kółkach, a ja jestem tego najlepszym przekładem. Nie, to nie jest dobry przykład...
  • Dlaczego obrywa się feministkom? Po przedstawiony w tej scenie obraz pokazuje nam kobietę/żonę, zastępującą facetowi mamusię. Wystarczyły dwa dni, żeby "synuś" kompletnie zdziczał. Feministki walczą z takim wizerunkiem kobiety. Czasami bez większych rezultatów. 
Pójdźmy o krok dalej. Podczas porządków przedświątecznych znalazłem w pokoju drabinę, jakieś dziwne leki nieznanego pochodzenia i przeznaczenia, butelkę piwa i całą masę różnych rzeczy. Kiedyś słyszałem, że jeśli w pokoju nie jest sprzątane przez dłuższy czas, kurz pod łóżkiem ewoluuje w formę myślącą, zdolną do między innymi abstrakcyjnego myślenia. Przez dłuższy czas myślałem, że to głupi mit, dopóki podczas mycia podłogi właśnie pod łóżkiem, coś mnie złapało za rękę...
Nie raz jestem podpisywany pod kategorią "synuś mamusi", jako nieporadne dzieciątko, bałaganiarz i mimo młodego wieku: stary kawaler. Właśnie z powodu mojego pokoju.
To nie jest bałagan, to artystyczny nieład. Tylko geniusz odnajdzie się we własnym rozgardiaszu. Problem w tym, że ja nim nie jestem. Ale niech tylko spróbuje zakłócić tą pozornie nieistniejącą harmonię a gubię się w swoich czterech kątach. Mam problemy z orientacją i nie potrafię znaleźć niczego co powinno być pod ręką.
Powiem jeszcze raz, nie katalogujcie mnie wraz z ludźmi opisanymi wcześniej przeze mnie w stereotypie. Z góry dziękuję.

***

Ja: Cześć stary, miło że wpadłeś. Siadaj na pufie, zaraz przyniosę coś co jedzenia.
Kumpel: Taa... A gdzie ta pufa jest?