sobota, 14 marca 2020

Szpital

Nie dalej jak w zeszłym tygodniu byłem skazany na dłuższy pobyt w szpitalu. Z jakiego powodu nie jest w tym miejscu aż tak istotne, trzymajmy się wersji, że miałem tajną misję od ministra zdrowia zbadania jak funkcjonują polskie szpitale od środka...
Chciałbym w tym miejscu opisać kilka ciekawych sytuacji które mnie w tym przybytku spotkały.
A więc, wchodzę, skierowano mnie zwyczajowo do izby przyjęć, podchodzę do okienka. Wiele opinii słyszałem, że te okienka są tak nisko właśnie dlatego, żeby poniżyć pacjenta i pokazać mu gdzie jest jego miejsce. Możliwe. Ale ja miałem to szczęście, że dane mi było poznać ich inną funkcję, a to za sprawą niezwykle urodziwej pani będącej po drugiej stronie. Jej oba wdzięki prężyły i uśmiechały się do mnie zza szyby i różowego topiku... Ten obraz prześladował mnie jeszcze przez kilka dni.
Któregoś dnia musiałem też odbyć wizytę kontrolną u lekarza specjalisty. Pani doktor okazała się nie ustępować wcale wizualnie pani z izby przyjęć. Mało tego, była niezwykle uprzejma i pomogła mi nawet trafić do mojej sali prowadząc mnie pod rękę - Patrzcie dziewczyny jakie ciacho wyrwałam, i nawet mój przedział wiekowy, tylko dwa lata ode mnie starszy. I te włosy... - chwaliła się mijanym przez nas lekarkom i pielęgniarkom. "Cholewcia, przepióreczko, to w jakim wieku ty zaczęłaś studia, że już jesteś panią doktor?..." kołatało mi się w głowie. "Aaa, nie, wszystko w porządku, to ja zmarnowałem tyle lat życia".
Podczas tego pobytu było dane mi przejść pierwszą w życiu operacje wykonaną pod  znieczuleniem ogólnym. Wcześniej oczywiście podeszła do mnie pani anestezjolog z całą masą pytać, wzrost, masa, używki, dieta... Wiadomo, dawka musi być ściśle dostosowana do moich "parametrów" abym nie przeszedł z rozpędu na drugą stronę.
Podczas operacji miałem intrygujący sen. Śniło mi się, że jestem w akademiku i gram z dwójką moich najlepszych znajomych w bilard. Popołudnie jak każde inne. Nagle, podczas rozbijania kolega uderzył na tyle mocno, że wybił białą bilę poza stół. Koleżanka od razu zaofiarowała się, że po nią pójdzie. Nagle, z ciemnego kąta sali słyszę jej głos - Misiu, ale ta bila mnie złapała za rękę - I faktycznie, kształt bili zaczął się zmieniać, zaczęła rosnąć, by po pewnym czasie przyjąć postać pielęgniarki mówiącej - Proszę pana, budzimy się, operacja dobiegła końca.
Ogólnie moje sny podczas pobytu były dziwne. Śniło mi się raz na przykład, że jestem przywódcą organizacji terrorystycznej polującej na polityków nie spełniających oczekiwań narodu. Byłem z racji tego nawet zapraszany na wywiady do telewizji. Albo jak strzelałem ze strzelby typu pump action do szczeniaków na ulicy.
Prze cały pobyt byłem sam na sali, trzy dni spędziłem praktycznie cały czas będąc skulonym na łóżku w pozycji embrionalnej, bez jakiejkolwiek większej aktywności. Nie miałem apetytu, pochłaniałem tylko litr za litrem wody.
Sytuacja zmieniła się z niewiadomego powodu dnia czwartego. Odsłoniłem żaluzje, poznałem miłego pana z sąsiedniej sali, rozdawałem pielęgniarkom figurki origami, chodziłem na spacery nie tylko po oddziale na którym przebywałem ale wręcz po całym szpitalu, uśmiech wprost nie schodził mi z twarzy. Sytuacja wyglądała podobnie ostatniego dnia. Nie wiedząc do końca czemu, zaniepokoił mnie trochę ten stan rzeczy. Bo to, że mam dobry humor nie do końca jest dobrym znakiem. Kiedy pewnego razu miałem tak dobry humor, wyrzucono mnie z akademika.
I poniekąd, stało się. W nocy skusiłem się na zapalenie papierosa. Zsunąłem się po cichu z łóżka, podszedłem do okna, ostrożnie otworzyłem (jak draństwo ciężko się otwierało, a do tego niemożliwie głośno skrzypiało) i uraczyłem się dymkiem. Zdążyłem wypalić, zamknąć okno i położyć się z powrotem, gdy nagle do sali wpadła siostra oddziałowa - Przepraszam, czy pan właśnie palił na sali?
A ja, jak typowy odpowiedzialny facet - Ależ oczywiście, że nie, a czemu pani pyta?
- Czujka się włączyła, poza tym zaczęło śmierdzieć aż na korytarzu. Proszę się nie wykręcać. Jak miał pan potrzebę zapalić, wystarczyło to zgłosić i wyjść przed szpital, to nie więzienie. Ale w salach i na całym oddziale obowiązuje bezwzględny zakaz palenia, proszę o tym pamiętać na raz następny. Dobranoc.
Było mi strasznie głupio, że nie miałem odwagi się przyznać, mając nawet przeciwko sobie tak niepodważalne dowody. Gdyby wstyd i poczucie winy miało ludzką postać, wyglądały by jak ja.
Ale mimo wszystko wybaczono mi ten wybryk, widocznie nie byłem pierwszy. I na pewno nie ostatni.
Pielęgniarki na oddziale również zasługują na to, żeby o nich wspomnieć. Zawsze uśmiechnięte, miłe, pełne humoru. Nigdy nie zapomnę tego, kiedy po serii zastrzyków i kropli wracam do swojej sali, a z zabiegowego słychać wesołe - To był ostatni. To co Henia, jedziemy tera my w żyłę?
I w końcu nadszedł ostatni dzień, Zawołała mnie pani okulistka na kontrolę. Standardowe "Proszę spojrzeć w górę, lewo, prawo". Na komendę "Proszę spojrzeć w dół" tylko czekałem, aby móc bezkarnie podziwiać dekolt pięknej pani doktor.
Po chwili przyszedł ordynator - Ma pan wielkie szczęście, wygląda na to, że wszystko po operacji goi się jak na psie, nie ma komplikacji.
- Wiem - odpowiadam - Głupi zawsze ma szczęście.