Ale kiedy budzisz się godziną po zaśnięciu zlany potem i boisz się ponownie zasnąć, a rzeczy widziane we śnie wywołują odruch wymiotny to ewidentnie coś jest nie tak i trzeba się temu bliżej przyjrzeć...
***
Nie wiem który jest rok. Właśnie trwa Trzecia Wojna Światowa. Nie wiem z kim walczymy, to cud, że jestem tu gdzie jestem, bo zabroniono mi brania udziału w działaniach na froncie. Ukradłem jakąś broń (wyglądała dziwnie znajomo, kojarzyłem ją z gry, zaskakująco prosta, strzelająca czymś w rodzaju wiązki energii będącej w stanie jednym strzałem rozerwać wszystko na kawałki) i poszedłem przed siebie z jakąś grupą ludzi w tylko im znanym kierunku. Ogólnie byliśmy nawet dobrze uzbrojeni, więc byliśmy raczej pewni siebie.
Nagle zostaliśmy otoczeni przez olbrzymią armię czegoś, co przypominało skrzyżowanie androidów, czołgów i ludzi. Zauważyłem, że można je podzielić na trzy klasy pod względem uzbrojenia i opancerzenia. Nie minęło więcej niż dziesięć sekund, z naszej naprawdę sporej grupy zostało pięć osób. Schowani za kawałkiem ściany, trzęsący się ze strachu, nie wiedzieliśmy co zrobić. Jeden z nas majaczył przedśmiertnie, miał wyrwane obie nogi. Popatrzyłem na swoją broń, zostały mi trzy strzały do wyczerpania zasilania. Wybrałem trzy największe cele, czworonożne czołgi wielkości autobusu, wymierzyłem...
Migawka. Jestem w jakimś ciasnym pomieszczeniu, siedzę na pryczy. Szybko dotarło do mnie gdzie jestem. Obóz koncentracyjny.
Nie było jedzenia, nie było wody. Jedyna woda jaką mieliśmy, to przefiltrowany przez specjalne urządzenie mocz. Z jedzeniem więźniowie też sobie radzili. Wystarczyło, że któryś ze współwięźniów był za słaby żeby się obronić. Widziałem jak w celi obok rozrywali jednego na kawałki. Nie chciał jeść, nie miał już siły.
W celi razem ze mną siedział Anglik (jak się dowiedziałem później z rozmowy potomek jakiegoś klanu szkockiego w którym panowała tradycja, że pierworodny syn idzie do wojska), Niemiec, Rosjanin i drugi Polak. Rozmawialiśmy po angielsku, z Rosjaninem łamanym polskim. Z rodakiem nie było żadnego kontaktu. Cały się trząsł leżąc na podłodze skulony w pozycji embrionalnej, płakał jak dziecko, jęczał coś że po niego idą, że to koniec, że wszyscy zginą i że nie ma nadziei.
Niemiec wyciągnął jakieś plany, szkice i tłumaczył czym są żołnierze wrogiej armii. Dowiedziałem się, że to w większości humanoidy z ludzkimi mózgami zamiast typowych procesorów. Ale skąd oni wzięli taką liczbę w pełni sprawnych mózgów? Tego też się dowiedziałem. Zawsze pół żartem mówiłem "Nie pytaj, bo jeszcze ktoś ci odpowie". Jeszcze nigdy tak boleśnie nie przekonałem się o sile tych słów...
Jak się dowiedziałem, w kącie każdej celi było małe urządzenie służące do badania aktywności fal mózgowych. Wystarczyło przyłożyć oczy do czytnika, nic bolesnego. Cała procedura trwała około trzech sekund. Obok jednak było coś dużo gorszego. Łóżko, całe czarne od zaschniętej krwi, w miejscu gdzie trzyma się głowę było coś w rodzaju skomplikowanego chwytaka. Przywodził na myśl mechaniczną ośmiornicę, która na każdej z macek ma zestaw noży, skalpelów i kleszczy. Już wiedziałem jak to działa. A chwilę później miałem to zobaczyć...
Szczęknął zamek. Zdążyłem tylko szturchnąć Niemca żeby schował papiery za które mogliśmy zginąć. Wszedł wysoki mężczyzna, w towarzystwie dwóch androidów. To musiał być nadzorca obozu albo jakaś inna wysoka szczeblem osoba. Schludny ciemnozielony mundur ze złotymi przeszyciami. Na piersi medale, białe rękawiczki, elegancka laska w dłoni. Broni nie nosił. Nie musiał. Nie mam pojęcia w jakim języku mówił, wszystko jednak rozumiałem. Rozejrzał się po pomieszczeniu, wzrok zatrzymał się na każdym z nas na chwilę. Kiedy patrzył na mnie dziwnie się uśmiechnął. Na Anglika patrzył najdłużej. Po chwili kiwnął w jego kierunku głową i rozkazał: Rozstrzelać. Nawet nie kłopocili się z wyprowadzeniem go na zewnątrz.
Drugi Polak zaczął krzyczeć, coraz głośniej i głośniej. Widać było, że wojskowego to wybitnie denerwowało. Tym razem nic nie powiedział. Androidy wzięły więźnia pod barki, położyły na łóżku, przywiązały pasami.
Zauważyłem, że nie zabrali mi broni. To było dziwne. Został mi jeden strzał. Miałem wybór:
- Strzelić do wojskowego, ale to nic by nie dało. zaraz by przysłali następnego, a moich współwięźniów zabiliby w najokrutniejszy z możliwych sposobów.
- Zabić rodaka, żeby skrócić jego cierpienie
- Strzelić sobie w głowę
Pewnie. A krzyczał żeby umilić sobie czas.
***
W tym momencie się obudziłem. Jakąś godzinę siedziałem skulony przed łóżkiem, nie obyło się bez wizyty w łazience. Byłem, dalej jestem zszokowany tym co mi się śniło.
Mimo ze sen się nie powtórzył i nie śniło mi się nic więcej, wiedziałem, że przeżyłem w tamtym miejscu jeszcze trzy dni. Obóz był zbiorowiskiem ludzi, nie, bardziej obiektów. Używano ich do tworzenia armii androidów wyrywając mózgi, wcześniej skanując i oceniając ich przydatność. Ci którzy się nie nadawali byli poddawani przeróżnym eksperymentom.
Kryłem współwięźniów, nie pamiętam w czym, ale wiem, że to robiłem. Wiem też, że ten wojskowy chciał mnie przeciągnąć na swoją stronę. Mówił, że jest pod wrażeniem mojej siły ducha, spokoju i opanowania, że potrzebuje takich ludzi. Niełatwo się domyśleć, jaka była moja odpowiedź. Tego dnia mnie zabili.
Pora na interpretację:
Kiedy śni się wojna, oznacza to w tym przypadku, że dowiem się czegoś strasznego o kimś mi bliskim, a wśród moich przyjaciół wybuchnie poważna kłótnia o nieprzewidzianych skutkach.
Dostanie się do niewoli - Spotkam przeciwnika z którym starcie mnie przerośnie.Samo wyruszenie na wojnę oznacza, że aktualne moje problemy mnie po prostu zmiażdżą, nic mi się nie uda.
Pobyt w więzieniu oznacza, że osoba którą cenię, a nawet kocham mnie rozczaruje.
Kiedy widzę śmierć, oznacza to że nie powinienem się przejmować losem innych, odciąć się, odpocząć.
Moja śmierć we śnie może oznaczać dwie rzeczy: długie i szczęśliwe życie, albo ostatnie ostrzeżenie przed nieuchronnie się zbliżającą katastrofą.
Nie ma co, przyjemna zapowiedź najbliższych miesięcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz