Koniec! Skończyło się! Od dziś jestem totalnym chamem i skurwysynem. Byłem za dobry dla ludzi bo tak mnie wychowano. Niektórzy się ze mną zżyli, niektórzy za bardzo, a jeszcze inni mimo mojej woli.
Teraz niemym krzykiem w głuchym milczeniu i pełnym złości grymasie obojętności obwieszczają całemu światu, że cierpią.
Gratulacje! Udało wam się udowodnić mi, że do mojego apogeum złości jest jeszcze daleko. Cały mój wrodzony i latami trenowany, niewyczerpalny spokój szlag trafił.
Ten chory egocentryzm schowany za słodkim uśmiechem i podpisany "Naprawdę wszystko w porządku, nic się nie stało", proszę was, ile można? Każdy jest po części egoistą, to naturalne. Ale nikt nie jest wyjątkowy na tyle, żeby uważać, że to on cierpi najbardziej. Czy ktoś kiedykolwiek słyszał o empatii?
Odkryłem niedawno w sobie niezwykłą zdolność do zadawana bólu innym, Bogu ducha winnym ludziom. Kiedy właśnie będąc taki jak zawsze, wróć, przeważnie, czyli (przynajmniej w moim mniemaniu, jeśli ktoś się ze mną nie zgadza to niech to powie) miły i pomocny, moje zachowanie zostaje poddane silnej nadinterpretacji. Pozwoliłbym sobie w tym momencie na podanie analogii umożliwiającej zobrazowanie podanej sytuacji aby była czytelniejsza dla osób postronnych, ale obawiam się że znów zostanę źle zrozumiany i okrzyknięty "tym złym".
Nie mam zamiaru się tłumaczyć, nie chcę żeby ludzie się pytali co się stało, nie chce mi się tłumaczyć, mam to gdzieś.
Znudziło mi się bycie miłym, zastanawiam się jak długo wytrzymam udając kogoś innego. Dlaczego to robię? No właśnie. Nie chcesz czegoś widzieć, zamknij oczy, nie chcesz słyszeć, zasłoń uszy. Nie chcesz żeby inni się kaleczyli o ciebie, wyjdź z pokoju.
W nocy, przed snem zastanawiałem się, czy nie tęsknię przypadkiem za czasami kiedy nie należałem do żadnej grupy rówieśniczej, siedząc na uboczu zastanawiałem się co takiego fajnego jest w byciu z innymi ludźmi. Kiedy się w końcu dowiedziałem, dochodzę do wniosku, że człowiek zawsze chce tego, czego w danej chwili nie może mieć.
Na dzień dzisiejszy, miałem ambitne plany. Aktualnie się zastanawiam, czy pozostanie wieczorem i posprzątanie w końcu pokoju nie będzie lepszym wyjściem. A może jestem za bardzo podatny na sugestie?
Nieważne. Zrobię to co będę musiał, co będę uważał za słuszne. Zestawię ze sobą wszystkie "za" i "przeciw" danych rozwiązań i wybiorę najbardziej optymalne pod kątem ofiar w ludziach.
I tym sposobem pokazujesz, że to Tobie jest źle a nie ludziom którzy Cię otaczają. Współczuję bycia dupkiem i skurwysynem w jednym. Długo tak nie pociągniesz. Wychodzi na to, że sam nie wiesz czego chcesz i bronisz się przed tym co dobre pokazując jaki to jesteś twardy, a tak naprawdę w środku Cię rozpierdala. Nie noś dwóch twarzy, bo to nie jest rozwiązanie. Mówisz jedno, robisz drugie... Weź się w końcu zdecyduj i określ czego chcesz, bo w końcu zostaniesz całkiem sam... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc taki miał być tego wydźwięk. A czy długo pociągnę? Cóż, tyle lat tak żyłem i nic mi nie jest. Także to nie problem.
UsuńDalej. Ja wiem doskonale czego chcę, nigdy nie mówiłem że jestem twardy, przed niczym się nie bronię. No, może czasem przed głupotą i ignorancją innych.
Nie noszę dwóch twarzy. Każdy zachowuje się inaczej w danej sytuacji, przywdziewając tym samym różne maski. Nikt nie jest na tym polu wyjątkowy.
Na koniec. Samotność wcale nie jest zła.
Również pozdrawiam.
Samotność nie jest zła, ale do czasu. W pewnym momencie przyjdziesz do ludzi a oni będą Cię mieli w dupie. Nie będą się Tobą przejmować, bo to Ty stwarzasz w okół siebie aurę odrzucenia. Czasami odpychasz ludzi swoim postępowaniem, więc nie zdziw się jak całkiem się od Ciebie odwrócą.
OdpowiedzUsuńNajwyraźniej są ludzie,którzy w życiu postępują podobnie do niego i którzy go nie opuszczą, bo wiedzą jak to jest
OdpowiedzUsuńNie znam człowieka, który nie myśli o sobie tylko cały czas o innych, owszem zgodzę się z tym, ale jednocześnie nawet najlepszy przyjaciel w pewnym momencie się wkurzy jak ktoś na kim mu zależy niszczy siebie samego i nie jest w stanie mu pomóc w żaden sposób. Rav8, postaraj się nie stać skurwysynem i chamem, bo to nie jest sposób na lepsze życie i na lepszy świat. Skup się na jednym celu w życiu, a uboczne zostaw żeby płynęły swoim własnym rytmem. Zajmij się tym co ważne. Nie rań ludzi wokół siebie, bo to Ciebie bardziej boli niż innych. Nie jesteś złym człowiekiem, masz w sobie dużo dobroci, którą chciałbyś się podzielić, tylko nie umiesz tego zrobić tak aby było dobrze. Pamiętaj, że mimo iż piszę, że stwarzasz aurę odrzucenia, to tylko dlatego że nadal w Ciebie wierzę. Nie ze złośliwości tylko z czystej sympatii do Ciebie. Pozdrawiam.
UsuńKiedy zostawię pobocze zgodnie z Twoja radą, boję się że zapuści się tak, ze zasłoni mi wszystko. Jeden cel w życiu... co jeśli to on sprawia że ludzie wokół cierpią?
UsuńAura odrzucenia? Wiele razy słyszałem od ludzi że roztaczam wokół siebie aurę, owszem, ale raczej pozytywną. Cóż, ile ludzi, tyle opinii.
jeden cel w życiu ? czyli co bycie skurwysynem i chamem ? sory już za późno i tak krzywdzisz ludzi w Twoim otoczeniu. Zastanów się lepiej nad tym czy tak na prawdę potrzebne są Ci te dwie twarze ? Bo za jakiś czas nie będziesz miał w okół Siebie przyjaciół czy nawet znajomych. Jesteś/byłeś fajnym facetem teraz to nie już nie wierzę w żadne Twoje słowo. Dobra rada zmień się póki nie jest na to za późno !!
OdpowiedzUsuńJak widać po komentarzach, cel został osiągnięty...
OdpowiedzUsuń