poniedziałek, 2 lutego 2015

Jakoś to będzie


Musi być. Jak nigdy jestem pełen optymizmu. Pierwszy raz tego roku. Na studiach idzie mi zaskakująco dobrze. Pomimo początkowych problemów i komplikacji, przy pomocy mojej zdolności do negocjacji, jak i częściowo dzięki szczęściu i litości wykładowców nad moją osobą, wyszedłem na prosto nadrabiając zaległości których ostatnimi czasy skumulowało mi się w życiu na wzór cholesterolu w żyłach człowieka chorego na miażdżycę.
Mimo, że moje przewidywania odnośnie moich ocen minęły się trochę z oczekiwaniami jestem z siebie zadowolony.
Nawet jeśli nie wszystkie z zaplanowanych na najbliższe miesiące cele zostaną osiągnięte, mam sprawiające niemałą satysfakcję przeczucie, że niewiele rzeczy będzie w stanie wykoleić mnie z torów po których pędzę jak rozpędzony parowóz do celu.
No dobra, aż tak różowo nie jest. Dalej miejscami jestem opryskliwy, ale moje otoczenie już zdążyło to zaakceptować jako moją wrodzoną cechę charakteru. Co najzabawniejsze, zrobiło to jeszcze przede mną. Myślę, że można uznać to za kolejny argument przemawiający za tym, że optymizm jest tu jak najbardziej na miejscu.
Na zakończenie, chciałbym się ze wszystkimi podzielić piosenką, która mnie prześladuje od kilku dni. Jakkolwiek nie przepadam za utworami o podobnej treści, ta na prawdę jest świetna i wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

1 komentarz: