Cie choroba, ostatni post ponad miesiąc temu?! Nie może być!
Ale jest.
Już po maturach, po stresie, po nerwowych przygotowaniach. Wspaniałe doświadczenie. Pamiętam słowa egzaminatora podczas prezentacji na maturze ustnej z polskiego: "Spokojnie, proszę się nie denerwować, to tylko matura". Nie ma sprawy, następnym razem nie będę się już denerwował, pomyślałem. Nie będzie następnego razu, nie ma takiej potrzeby.
Ale już po wszystkim, została tylko garść wspomnień z tych czterech lat. Będę pamiętał tych ludzi, czy było dobrze, czy było źle, bądź co bądź, byliśmy jedyni w swoim rodzaju. Kompletnie zdezorganizowani, nie zgrani, wiecznie skłóceni, jak nie ze sobą to z nauczycielami. Typowy przykład anarchii. Cholera, będę tęsknił za tym wariactwem. Za tą atmosferą. Chyba jako jedyny. A nie powinienem, w końcu to ja przespałem większą część czwartej klasy...
Tylko ja jestem zdania, że jednak powinniśmy kiedyś zorganizować zebranie klasowe, na luzie, każdy będzie mógł być sobą...
Ale to jest fizycznie nie możliwe. Wszyscy mówią, że to nie wypali. Przynajmniej w jednym się zgadzają.
Kolejne posty będą zawierały wspomnienia z poszczególnych przedmiotów i moje 'unikalne' komentarze i przemyślenia.
Nie tylko Ty. Ja też chciałabym zobaczyć tych ludzi za kilka lat. Ale niektórzy... Eh... Mają niby po 20 lat, a zostali na poziomie wiecznie obrażonych i kłótliwych trzynastolatków. Nie dojrzeją w te kilka lat na tyle, żeby móc sobie pozwolić na luz. A szkoda.
OdpowiedzUsuń