poniedziałek, 15 października 2012

De novo

Jako wstęp chciałem przytoczyć fragment książki Johna Parkina pt: "Filozofia f**k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha". Oto on:
  • nasz człowiek zadzwoni do Twojego szefa, podając się za pracownika konkurencji i twierdząc, że przekazujesz mu poufne informacje i bierzesz za to grube pieniądze;
  • tego ranka nasz złodziejaszek wsunie do szuflady Twojego biurka 2000 funtów w banknotach;
  • pracujący dla nas sobowtór Hugh Granta zacznie śledzić Twoją żonę i "przypadkowo" na nią wpadnie[...]
  • korzystając z podanych przez Ciebie danych do przelewu, nasz haker włamie się na Toje konto i ukradnie wszystkie Twoje pieniądze;
  • w ramach zaaranżowanej przez nas kradzieży tożsamości Twoje nazwisko zostanie usunięte zarówno z aktu własności Twojego domu, jak i dowodu rejestracyjnego twojego BMW;
  • nasz komornik zajmie ci dom;
  • pozbawiony (praktycznie) wszystkiego i wszystkich, siedząc na krawężniku przed (niegdyś) swoim domem, zostaniesz okradziony przez naszego człowieka w kapturze, który zabierze Ci zegarek firmy Tag Heuer;
Po tym wstępie przechodzimy do sedna sprawy. Co Ty byś zrobił, gdyby coś takiego ci się przytrafiło? Większość ludzi, zbytnio przywiązanych do tzw. życia doczesnego prawdopodobnie przeżyłaby co najmniej ciężkie załamanie nerwowe. Reszta odebrała by sobie życie. A według autora powinno być zupełnie odwrotnie. Ofiara takiego spisku powinna stanąć na równe nogi, powiedzieć sobie 'pierdolę to!' i zacząć życie od nowa, po swojemu, nie przejmując się niepotrzebnymi bzdetami i żyć pełnią życia. W sumie, tak by było fajniej. Po części podzielam zdanie autora, ale tylko trochę. Nie chodzi mi o rozbijanie czyjegoś życia i deptanie resztek jego godności (choć brzmi to ciekawie), tylko o "przesadne przywiązanie do dóbr doczesnych". Brzmię znajomo? To oczywiste, coś podobnego jakiś klecha powtarza na praktycznie każdej niedzielnej sumie. Ale ja mam na myśli coś innego. W końcu na świecie są inne rzeczy poza pieniędzmi. Tak myślę. Choć to one pozwalają na więcej, to nie dzięki nim osiągamy cel (a przynajmniej nie powinniśmy).
W tym momencie się zastanówmy (albo przynajmniej spróbujmy) jak by wyglądał świat bez pieniędzy. Nudno? Bynajmniej. Niczym się nie trzeba przejmować, wszystko jest wszystkich (to też brzmi znajomo, prawda?...). Tylko historia pokazała, że to nie wypali.
To trzeba by zupełnie inaczej zorganizować, wszystko zreorganizować i zacząć od zera, od nowa. Niestety na chwilę obecną jestem w stanie tylko tyle powiedzieć, poza tym to nie jest temat na krótkiego posta, tylko na dłuższą rozmowę w dobrym towarzystwie, przy dobrej kawie. W razie czego, zapraszam. Nie zapomnijcie przynieść ze sobą kawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz