Życie?---
Rozprężę szeroko ramiona,
Nabiorę w płuca porannego wiewu,
W ziemię się skłonię błękitnemu niebu
I krzyknę, radośnie krzyknę:
-Jakie to szczęście, że krew jest czerwona!*
Kiedy słyszę jak ktoś mówi mi, że życie jet brutalne, to mnie szlag jasny trafia i krew zalewa. Co ci to Życie zrobiło, że uważasz je za brutalne?
***
Zabiło ci matkę? Nie. Zgwałciło córkę? Nie. Wysłało ojca do obozu pracy? Nie. Podcięło Ci pięty i kolana? Nie.
Dalej mnie nie rozumiesz? To słuchaj uważnie. Masz pracę? Tak. Masz dom? Tak. Więc analogicznie masz gdzie się schować przed niesprzyjającą pogodą i gdzie się położyć spać? Tak. Masz co jeść, nie przymierasz głodem? Oczywiście, w ciągu dnia masz co najmniej trzy posiłki. Obudziłeś się dziś rano? Tak.
Więc przestań pierdzielić, że Życie jest brutalne. To z Tobą jest coś nie tak. Albo twoje wyobrażenie brutalności jest nieco przejaskrawione i 'brutalność' w Twoim przypadku ogranicza się do gówno znaczących i nielicznych niekomfortowych sytuacji. Brutalny, to mogę być ja, nie Życie. Jak sobie coś spierdzielisz, to tylko i wyłącznie Twoja wina, nie zwalaj wszystkiego na siły wyższe.
Więcej optymizmu, i weź się do cholery w garść. Są ludzie, którzy by dusze sprzedali (swoje i przyszłych pokoleń), żeby być na twoim miejscu.
I jak? Lepiej się czujesz? Świetnie. A zatem, zadam ci 'leczenie domowe'. To proste ćwiczenie, więc nie powinieneś mieć z tym większych problemów. Mianowicie, codziennie wieczorem, chwilę przed położeniem się do łóżka, wyobraź sobie, że już rano nie wstaniesz. Tylko ostrożnie, nie daj się ponieść chorym fantazjom. Tak, wiem że jesteś do tego zdolny. Po prostu to zrób. Co to ma na celu? Już śpieszę z wyjaśnieniami. Wieczorem, będąc już przekonanym że rano się nie obudzisz, kładziesz się spać. Rano, z wielkim zaskoczeniem stwierdzasz, że się myliłeś, i Życie dało ci fajny prezent, w postaci możliwości spędzenia na tym świecie kolejnego dnia. Ćwiczenie służy uświadomieniu Tobie, że Życie to nie jest jakimś demonem czyhającym za rogiem na stosowny moment żeby rozszarpać Cię na strzępy i zostawić twoje rozczłonkowane zwłoki, tylko w pewnym sensie sprzymierzeńcem.
Ja to stosuję codziennie, od dłuższego czasu, i mam się świetnie.
A więc, więcej optymizmu, zdrowego rozsądku i wiary w siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz