piątek, 31 maja 2013

Scio me nihil scire*

I znów, po dłuższej przerwie, macie zaszczyt znoszenia mnie i moich fanaberii. Zadowoleni? Nie udawajcie, jestem przekonany, że tak.
Niedawno zakończyłem praktyki i tak jak "przełożeni" wyciskali ze mnie jak z dorodnej pomarańczy soki witalne, tak ja obnażałem ich dusze wyciskając z nich jak najwięcej. Siedząc naprzeciwko, sięgasz chciwym gestem dłonią w ich kierunku, zatapiasz pazury w ich duszy, wyciągasz mózg na stół. Przez chwilę wspólnie się przyglądacie, po czym wyciągasz zaostrzoną słomkę i przebijając się przez istotę szarą pochłaniasz całą objętość istoty białej. Mmmmm.
Co to ma na celu? Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli nie wiesz o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Albo o seks. A ja to uzupełnię. Tu chodzi o wiedzę.
Bo wiedza to władza, zawsze to powtarzałem. To tej pory mam władzę tylko nad sobą. A i to nie zawsze.
Coś wiesz - Chcesz to wykorzystać (Twoje motywy są nie ważne, czy chcesz uratować Świat, czy zaimponować tej osiemnastce z sąsiedztwa) - Działasz (z różnym skutkiem) - Osiągasz skutek (nieraz przeciwny do zamierzonego).
Z pokolenia na pokolenie ludzie (nie ma się co bronić przed tym "odkrywczym" stwierdzeniem) wiedzą coraz mniej. Magazynujemy coraz więcej wiedzy. Na płytach, dyskach twardych, w książkach, zeszytach... na ścianach, w kieszeniach, w bankach, depozytach...
Z przekonaniem, że kiedyś będzie nam dane z niej skorzystać.
Nasz typ wiedzy diametralnie się zmienił. My nie mamy wiedzy, my wiemy gdzie tej wiedzy szukać.
Ludzie są coraz głupsi? Niekoniecznie. Potrafimy szybko i w miarę sprawnie łączyć dostępne nam strzępki informacji.
A jeśli zabraknie nawet tych strzępków? To nie jesteśmy nawet jak bez nogi. Jesteśmy jak bez obu rąk, obu nóg i niedosłyszymy na jedno ucho. Jaki z tego morał? Jeśli nie jesteś wykwalifikowany, nie pchaj się na operatora kombajnu.
Wiedza może również okazać się mieczem obosiecznym i wzorem trebuszy, delikatnie mówiąc, skrzywdzić delikwenta. Z takiej aparatury trzeba umieć korzystać, nieumiejętnie wykorzystana boli. Oczywiście, cały czas mówimy tu o wiedzy. Dlatego jestem za uchwaleniem ustawy, mówiącej, że do każdych podręczników powinny zostać załączone instrukcje obsługi. Darować sobie dopiero na poziomie szkolnictwa wyższego. Tam ludzie są w stanie docenić książki i widzą w nich inne zastosowanie niż świetny materiał na alternatywny pocisk balistyczny, czy niezbyt oddające realne wymiary i kształt modele rakiet V-1.

*Uprzedzając pytania. Mądrze brzmiący tytół nie gwarantuje mądrej zawartości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz