środa, 23 października 2013

Homo Sapiens. I co dalej?

Człowiek. Pionier w każdej dziedzinie. Dzięki swojemu wspaniałemu mózgowi i zdolności abstrakcyjnego myślenia wybił się ponad resztę gatunków na naszej planecie stając się gatunkiem dominującym. Przekonani o swojej wyższości siejemy wszechogarniające zniszczenie.
W rzeczywistości nieporadne stworzenie, odseparowane od znajomego sobie świata, cywilizacji, rzadko potrafi sprostać wyzwaniu jakie stawia przed nim natura. Wspaniały mózg? Ponad kilogramowy kawał gąbczastej struktury z której możliwości korzystamy w zaledwie 10%. No dobrze, ale mamy to wspaniałe abstrakcyjne myślenie. Tak, pewnie. Z tym że część naczelnych też w pewnym stopniu posiada tę umiejętność.
Nie jesteśmy tacy doskonali jak o sobie myślimy.
Jakiś czas temu analizowałem na nowo przebieg ewolucji człowieka. Znam ją dość dobrze. Ale co by się stało, gdyby któreś z wielkich wymierań w historii Ziemi nie miało miejsca? Bylibyśmy czymś na kształt większych, inteligentniejszych owadów? A może dalej uciekalibyśmy spod nóg wielkich dinozaurów? Chciałbym wiedzieć że nie tylko mnie zastanawiają takie rzeczy. Wiem, wiem. To głupie gdybanie, dziecinne "co by było, gdyby...". Ale do czego zmierzam. Człowiek osiągnął pewien, pozwolę sobie to nazwać "pułap ewolucyjny". Nie wydaje mi się, żeby w ciągu najbliższych tysięcy, setek tysięcy, milionów lat mielibyśmy się zmienić w znaczący sposób. Choć może ten pogląd jest po prostu zakorzeniony w mojej konserwatywnej naturze. Załóżmy jednak, że coś się zmienia. Że nie nastąpiła żadna katastrofa ekologiczna, nie doprowadziliśmy do samozagłady, nie zniszczyli nas kosmici. Jaką drogę wybierzemy? Czy będziemy mieli możliwość wyboru?
Jakiś czas temu czytałem w pewnym czasopiśmie popularnonaukowym, że za góra 50 lat będzie możliwe stworzenie swojego mechanicznego awatara i przeniesienie do niego swoich wspomnień. Czy jak kto woli: duszy. Oczywiście było by to możliwe tylko dla najbogatszych i takie tam... Do samej wiadomości podszedłem z dystansem, bo jeśli wszystkie tego typu prognozy miały by się spełniać, to pociągi śmigały by z prędkością dźwięku i bylibyśmy, dajmy na to, w połowie drogi do kolonizacji Marsa. Ale sam pomysł mnie zaintrygował. Czy wejdziemy na tą ścieżkę i będziemy dążyć do tego, że w przyszłości ludzie będą bardziej przypominać maszyny z ludzkimi odruchami? Czy może pójdziemy w zupełnie przeciwnym kierunku: nauczymy się korzystać z naszych mózgów w jak najwyższym stopniu, poznając takie możliwości jak telepatia, telekineza i inne tego typu sensacje? Powstanie nowy gatunek, który śmiało można by ochrzcić mianem homo sapiens superius? Czytałem kiedyś w podręczniku do bodajże biologi (a może fizyki?) że przewiduje się powstanie nadczłowieka. Brzmi trochę jak z taniego filmu science fiction? Być może, ale podobno naukowcy nie wykluczają, że taka możliwość istnieje. Osobiście wolałbym żeby ludzkość podążyła właśnie tą ścieżką. Jednocześnie, nie wiem czemu, wydaje mi się ona dużo mniej prawdopodobna. Przynajmniej w najbliższym czasie. Technika na razie oferuje te wszystkie cuda które podobna można osiągnąć sprawując pełną kontrolę nad mózgiem. Ludzie jak zawsze pójdą na łatwiznę. Tylko czy dla ludzkości wyzbycie się swojej cielesności nie będzie równoznaczne z zaprzeczeniu swojemu człowieczeństwu? Czy to w ogóle jeszcze będzie człowiek? Czy będzie można z czystym sumienie powiedzieć o sobie ecce homo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz