środa, 9 marca 2011

Zdrowa krytyka

Na swojej drodze spotykamy różnych ludzi. Jadąc do pracy, szkoły, kościoła, lekarza, ...
Czy ktoś z was kiedyś, kiedykolwiek, zwrócił uwagę na otaczających go ludzi? Czy ktoś z was zawracał sobie dupę tym, że może ściągać na siebie uwagę innych? Czy komuś przyszło do głowy, że nie tylko inni go drażnią, ale też on drażni innych?
Zawsze, gdzie tylko jestem, zwracam uwagę na innych. Może oni zwracają uwagę na mnie, może nie. Owszem zdaję sobie sprawę z tego, że mogą mnie obserwować. I ostatnio dowiedziałem się od koleżanki z klasy, w dość dosadny sposób, że tak w istocie jest.
- Denerwujesz mnie. Nie patrz na mnie. Nie mogę na ciebie patrzeć. Jesteś dziwny. Dziwnie chodzisz. Dziwnie wyglądasz. Robisz dziwne miny. Jakie szczęście że to ostatni rok z tobą w jednej klasie.
I takie tam. Oczywiście, nie powiedziała tak słowo w słowo. Ale coś w tym kierunku. Żeby jeszcze bardziej mnie uświadomić, pokazała co ją we mnie denerwuje. Wyglądało to co najmniej komicznie, szczególnie jak próbowała naśladować mój chód, mimikę i tiki. Uśmiałem się do łez. Po tym całym cyrku była zaskoczona, że nie broniłem się przed jej, nazwijmy to 'zarzutami'.
- Przed czym mam się bronić, to wszystko prawda. A przed prawdą się nie ucieknie. Prawdy się nie wyrzeknę.
Całe zajście uznałem za przejaw tzw. zdrowej krytyki. Nie będę się ciął, kaleczył, wieszał topił. Wezmę to do siebie, owszem, ale niczego nie będę w sobie zmieniał. Uważam, że trochę na to za późno.
Poza tym, za dużo czasu zajęło mi tworzenie siebie takiego jakim jestem (nie tylko ja się tworzyłem, miały na to też wpływ moje środowisko, rówieśnicy, przeżycia). Nie wyprę się tego. Nie, że nie mogę.  Po prostu nie chcę.

1 komentarz:

  1. I dobrze. Dobrze, że nie chcesz. To Ty, po prostu. Proces tworzenia Ciebie trwał od narodzin aż do teraz. Tyle lat... Jestem wręcz dumna, że ktoś o tym pomyślał i nie niszczy tego, co stworzył przy ogromnym wkładzie innych ludzi. Niezależnie jak to wyszło, jak jest odbierane przez innych. To po prostu i aż Ty.

    OdpowiedzUsuń