Chodzi mi o coś głębszego. Nie zastanawialiście się, co by się stało, gdybyście się urodzili w innym mieście, a nawet państwie. Rok wcześniej, kilka lat później, w innej epoce? Nie? Spodziewałem się tego.
Ja się zastanawiałem. I doszedłem do ciekawej konkluzji, a mianowicie: urodziłem się za późno.
Jak zatem powinno wyglądać moje życie? Kiedy powinienem się urodzić? Jak powinno przebiegać i jak się zakończyć? Powoli, bez pośpiechu, wszystko wyjaśnię.
Datę urodzin sugeruję bez większych zmian, na lipiec 1919. Dwudziestolecie międzywojenne, stosunkowo spokojny okres. W sam raz na dojrzewanie. Nie ważne czy żyłbym w bogatej czy biednej rodzinie, jakoś nigdy nie przywiązywałem dużej uwagi do pieniędzy. Wolałem (czy może wolałbym, bo niestety to nie tylko ode mnie zależy) kontakty międzyludzkie. Otaczać się serdecznymi ludźmi, gotowymi zawsze pomóc w potrzebie i nie chcących wiele w zamian. Teraz ludzie mają zupełnie inne priorytety. Kasa ponad wszystko. Nie masz kasy, jesteś nikim. Masz? To świetnie. Musisz mieć więcej! Wyjątki tylko potwierdzają regułę.
Do tego dochodzą relacje na linii damsko-męskiej. Jakoś zawsze wolałem długie podchody, miłe słówka, niewinne, jednak wiele mówiące wymiany spojrzeń... Teraz tak nie ma.
Przykład mojego znajomego doskonale obrazuje skrajny przypadek. Znalazł domniemaną drugą połówkę w trybie ekspresowym: podszedłwszy do pierwszej lepszej dziewczyny która mu się spodobała, zapytał: "Dajesz dupy, czy mam z tobą chodzić?".
Oczywiście, skończyli równie szybko, po około miesiącu.
Ja bym tak nie potrafił, myślcie sobie co chcecie, ale dla mnie kobieta i związek to coś więcej niż, jak to kiedyś słyszałem, stałe podpięcie do seksu. Cóż, czasy się zmieniły...
Dalej. jest rok 1939. Mam 20 lat. Myślę, że nie trzeba nikomu mówić, co zrobię. Oczywiście zaciągnąłbym się do wojska jako ochotnik. I tu kończą się pewniaki. Liczbo opcji jest przeogromna. Podam kilka przykładów:
- mogę zginąć już pierwszego dnia
- mogę trafić do obozu
- mogę również mieć doskonałą i prężnie rozwijającą się karierę żołnierza
Dlaczego chciałbym zginąć? To proste. Jeśli miałbym zostać weteranem wojennym, który walczył za swoją ojczyznę z narażeniem życia i później patrzeć jak banda kretynów w rządzie to wszystko pierdzieli, jak zabierają mi należne mi jako obywatelowi dobra, to wolałbym nie brać w tym udziału.
Wy również spróbujcie się tak zastanowić nad swoim życiem, czy aby na pewno ma sens, czy zmierza we właściwym kierunku i czy jesteście we właściwym miejscu i czasie.
dodam komentarz iz ja tez nad tym pare razy myslalam i tez chcialabym sie urodzic w okresie miedzy wojennym. :/ eh
OdpowiedzUsuńA potrafisz to uzasadnić?
OdpowiedzUsuń