Sytuacja na studiach mimo moich pokładów optymizmu gromadzonego przez całe dotychczasowe życie wcale się nie polepsza.
Przez swoją głupotę i lekkomyślność narobiłem sobie wcale nie małych długów, z których będę się prawdopodobnie skrobał przez dość długi czas. Będę musiał tymczasowo, dla mojego zdrowia psychicznego i fizycznego na jakiś czas odstawić moje nowe hobby.
Zostałem nazwany wiarołomcą, kłamcą i alkoholikiem. To jeszcze byłbym w stanie wytrzymać. Pewna bardzo, bardzo bliska mi osoba uważa mnie za złodzieja i osobę niegodną zaufania pod żadnym pozorem. To trochę zabolało. Najgorsze jest to, że może, ba, prawdopodobnie jest w tym wiele racji.Dodatkowo od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, być może niesłusznie, że przez moje zachowanie opuszczają mnie przyjaciele. Przychodzi mi to z taką łatwością, że można odnieść wrażenie jakbym robił to całe życie. Chciałbym wierzyć, że tak nie jest.
Ludzie którzy jeszcze się mnie trzymają (może to dziwnie zabrzmi w ustach zagorzałego ateisty, dzięki Bogu jeszcze tacy są) chcą mnie umówić na wizytę u psychologa. Sam zacząłem się nad tym poważnie zastanawiać po ostatnich wydarzeniach.
Od dłuższego czasu pojawiają się huśtawki nastrojów, od złości, poprzez smutek i niewytłumaczalną radość z powrotem do złości, tym razem wspomaganej poczuciem bezradności. Jeden z moich dobrych znajomych potrafił poprawić mi humor słowami: "Człowieku, uspokój się. Masz huśtawki nastrojów gorsze niż kobieta, niewiele brakuje a dostaniesz okresu".
Na sen przeznaczam przeważnie około sześciu, góra siedmiu godzin, z czego przesypiam średnio cztery, w porywach do pięciu. Koszmary wróciły, ale to nie problem, tylko norma z poprzedniego okresu.
Coś pozytywnego na zakończenie? Spróbuję. Załatwiając swoje sprawy spotkałem dziś kolegę z którym pracowałem w jednym zakładzie pracy w zeszłe wakacje. Byłem zaskoczony że mnie poznał, choć z drugiej strony wcale się nie zmieniłem. Może bardziej mnie zaskoczył mnie fakt, że zostałem przez niego zapamiętany? Niewykluczone. W każdym razie udało mu się poprawić mi samopoczucie, przynajmniej na czas naszej krótkiej rozmowy. Z tego miejsca go pozdrawiam.
Ludzie którzy jeszcze się mnie trzymają (może to dziwnie zabrzmi w ustach zagorzałego ateisty, dzięki Bogu jeszcze tacy są) chcą mnie umówić na wizytę u psychologa. Sam zacząłem się nad tym poważnie zastanawiać po ostatnich wydarzeniach.
Od dłuższego czasu pojawiają się huśtawki nastrojów, od złości, poprzez smutek i niewytłumaczalną radość z powrotem do złości, tym razem wspomaganej poczuciem bezradności. Jeden z moich dobrych znajomych potrafił poprawić mi humor słowami: "Człowieku, uspokój się. Masz huśtawki nastrojów gorsze niż kobieta, niewiele brakuje a dostaniesz okresu".
Na sen przeznaczam przeważnie około sześciu, góra siedmiu godzin, z czego przesypiam średnio cztery, w porywach do pięciu. Koszmary wróciły, ale to nie problem, tylko norma z poprzedniego okresu.
Coś pozytywnego na zakończenie? Spróbuję. Załatwiając swoje sprawy spotkałem dziś kolegę z którym pracowałem w jednym zakładzie pracy w zeszłe wakacje. Byłem zaskoczony że mnie poznał, choć z drugiej strony wcale się nie zmieniłem. Może bardziej mnie zaskoczył mnie fakt, że zostałem przez niego zapamiętany? Niewykluczone. W każdym razie udało mu się poprawić mi samopoczucie, przynajmniej na czas naszej krótkiej rozmowy. Z tego miejsca go pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz