Za każdym razem, kiedy błędnie oceniam sytuację niefortunnie lokując zalążki uczuć, znajduję się w położeniu, z którego najprostszą ucieczką wydaje się być spacer do najbliższego sklepu po odpowiednią ilość alkoholu.
Chciałbym w tym miejscu móc napisać: "było, minęło", ale sam w to do końca nie wierzę.
***
Ten kawałek wpisu znalazłem jakiś czas temu w kopiach roboczych, z datą napisania październik 2013. Nawet nie pamiętam co się w tym okresie mogło wydarzyć żebym był skłonny napisać coś takiego. Ale czy coś uległo zmianie od tamtej pory? Śmiem wątpić.
Stosunkowo niedawno usłyszałem, że szukam szczęścia na siłę. Być może. W pewnym sensie to mój sposób na życie, nic na to nie poradzę, nawet jakbym chciał. Bo jestem zbyt leniwy i uparty żeby się teraz zmieniać. Poza tym, nie dawniej jak tydzień temu usłyszałem, że nie warto się zmieniać. Jeśli ktoś nie akceptuje cię takiego jakim jesteś, to nie twój problem, tylko tej drugiej osoby. Brzmi sensownie, trzeba przyznać.
Ale jednak, na podstawie ostatnich wydarzeń dochodzę do wniosku, że muszę w sobie zmienić kilka rzeczy, bo mam przeczucie, że jeśli tego nie zrobię, kierując się tym samym powyższą filozofią, po prostu zostanę sam. A raz już naprawdę niewiele brakowało.
A zatem, w planach jest między innymi rzucenie palenia i ograniczenie alkoholu. Moje finanse na tym tylko zyskają, a mnie wyjdzie to na zdrowie.
I znowu, jak za starych, dobrych czasów, stworzyłem wpis, którego tytuł niewiele ma wspólnego z treścią. Jestem z siebie tak cholernie dumny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz