Pomyślałem sobie, że żeby zapomnieć o otaczającym mnie świecie zajmę się czymś twórczym. I tak oto, z braku wszelkiej alternatywy, stworzyłem to:
Nudzi mi się jak cholera,
Nuda ta mnie w mózg uwiera.
Lecz nadzieję mam naiwną,
Że te stany szybko miną.
W miejscu tym fakt dość istotny,
Humor mam dziś dość markotny...
I tu proces twórczy uległ chwilowemu zatrzymaniu. Zastanawiałem się co z tym zrobić, wydawało mi się to zbyt fikuśne, pomyślałem jak by to zmienić żeby nabrało trochę powagi...
Znajdźmy na to panaceum,
Chodź mnie przytul w jednym celu...
Powtórka z rozrywki. Teraz z kolei zaczęło mi się to wydawać zbyt wyniosłe jak na głupiego zabójcę czasu. Był nawet pomysł, żeby napisać coś w stylu:
Obalimy flaszkę, dwie,
Wnet ochota weźmie cię.
Ale wydawało mi się to głupie i dziecinne, szybko to skreśliłem. Chwilami desperacja w chęci dopisania czegoś popychała się do prośby o pomoc kolegi za mną.
Po chwilowym zastanowieniu i drobnych konsultacjach dopisałem coś takiego:
Po chwilowym zastanowieniu i drobnych konsultacjach dopisałem coś takiego:
I choć zrobię coś głupiego
Proszę, nie miej za złe tego.
Sytuację wnet naprawię,
Sznur wisielczy sobie sprawię.
I na tym zakończył się proces twórczy. Problem w tym, że czułem niedosyt, mało tego, podczas wymyślania kolejnych wersów poprawiał mi się humor, a ja się dobrze nawet bawiłem, tak samo kiedy liczyłem rytm tej rymowanki (bo wiersz według mnie to nie jest, nawet jego namiastka, zbyt prosty).
Chciałem temat kontynuować, ale nie wiedziałem w którą stronę pójść. Początek był taki trochę od niechcenia, później postanowiłem dodać trochę parodii powagi i na końcu nutkę skarykaturowanej dramaturgii. Zastanawiałem się, czy to mogło by się dobrze skończyć.
Widocznie zastanawiałem się zbyt intensywnie, bo zakończenie przyszło do mnie we śnie.
Summa summarum, powstało coś takiego:
Nuda ta mnie w mózg uwiera.
Lecz nadzieję mam naiwną,
Że te stany szybko miną.
W miejscu tym fakt dość istotny,
Humor mam dziś dość markotny...
Znajdźmy na to panaceum:
Chodź mnie przytul w jednym celu.
Wiem, że zrobię coś głupiego
Proszę, nie miej za złe tego.
Sytuację wnet naprawię,
Sznur wisielczy sobie sprawię.
I choć nawet się powieszę
Raczej Cię tym nie ucieszę.
Na Sylwestra to naprawię
Bawmy się tam doskonale,
Amen.
I tak, przynajmniej w moim mniemaniu wyszło coś lekkiego i pozytywnego, po dopisaniu zaledwie czterech wersów. Jakoś specjalnie dumny może z tego tworu nie jestem, ale jak na pierwszy raz nie poszło mi chyba aż tak źle, prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz