***
Nie mniej, ostatnio mam wrażenie, że pozostaje czasem tylko wyjść gdzieś daleko za miasto, wykopać sobie duży dołek i poczekać w spokoju na śmierć. Ale nie zrobię tego, bo jestem przekorny, nawet w stosunku do samego siebie.
Odnoszę wrażenie, że jestem w tak dziadowskim nastroju tylko dlatego, że jak patrzę na niektórych ludzi w tramwaju odczuwam niechęć i pogardę do siebie samego, wynikające z faktu dzielenia z nimi tej samej planety. Nie szukajmy życia na innych planetach, Obcy żyją wśród nas.
Żeby nie było tak gorzko, zażartuję, że ostatnio miałem plan otworzyć okno i wylecieć na miasto, niestety, nie tak dawno w akademiku ktoś już mnie uprzedził. Cóż, jeszcze będzie okazja.
Dodam jeszcze, że podobno nie tak trudno u mnie zaobserwować, że mam zły humor, wczoraj znajomy z pracy się mnie pytał co się dzieje, dlaczego chodzę taki zdenerwowany (a myślałem, że dobrze się kamufluję). Nie wiem, może dlatego, że średnio dwa razy w miesiąca dzwonią do mnie z jakiegoś pierdzielonego call center i proponują darmowe badania diagnostyczne dla osób po czterdziestce? Naprawdę tak staro wyglądam? Podobno moja broda mnie postarza, ale zapuszczałem ją po to, żeby w sklepie przestano mnie prosić o okazanie dowodu przy zakupowaniu piwa, a nie po to żeby do mnie wydzwaniali żeby mi udowodnić, że już pora kopnąć w kalendarz.
Choć coś chyba jest na rzeczy, wprawdzie niespecjalnie wierzę w takie rzeczy, ale śniło mi się że wypadają mi zęby, co zwiastuję nagłą śmierć. Moją, bądź bliskiej osoby. Swoją bym jakoś zniósł, (wygrałbym przynajmniej jeden głupi zakład), ale śmierci bliskiej osoby bym raczej nie przetrawił.
W tym momencie miałem już zakończyć proces wylewania z siebie śmieci, zakończyć to jakąś zabawną puentą, ale cholera coś mnie opuściła wena, więc zarzucę sucharkiem:
Rozmowa telefoniczna:
- Dzień dobry, z tej strony dyrektor szkoły do której uczęszcza Pański syn. Z przykrością powiadamiam, że w drodze powrotnej ze szkoły przydarzył mu się wypadek.
- O mój Boże, co się stało? Czy mój syn jest cały?
- Nie wiem, nie zaglądałem do worka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz