Po prostu mam dziwny humor. Od dłuższego czasu, o ile się nie mylę ponad tydzień. Rzadziej się uśmiecham, szczególnie w domu. Niczym nieuzasadnione huśtawki nastrojów (choć część znajomych twierdzi inaczej) ładnie komponują się z przeciągłymi bólami pleców i mięśni.
Za każdym razem, kiedy zmęczony po całym dniu kładłem się spać z nadzieją, że rano wszystko mi przejdzie, poranne bóle skutecznie sprowadzały mnie z krainy fantazji z powrotem na ziemię silnym uderzeniem o podłogę.
Podobno to stres. Możliwe. Tylko czym by był spowodowany? Domyślam się. Ale Jej tego na pewno nie powiem. Na razie.
***
Od tamtego czasu minęło wcale nie mało czasu. Dobre kilka tygodni. Zdecydowałem się skończyć ten wpis, bo mam dzisiaj humor, który śmiało może zrównoważyć ostatnie dziwne zachowania. Było kilka dziwnych sytuacji, niektórych się wstydzę, a niektórych nie.
Tak jak wcześniej, nie będę tu roztrząsał, co mi tak skutecznie, wręcz niezawodnie niszczyło chęć egzystencji w trzeźwym świecie.
Ale teraz jest zupełnie inaczej. Jestem szczęśliwy, czuję się wyśmienicie (pomimo niezmienionego faktu męczącego mnie bólu, do którego dołączył nowy), mam siłę żeby w tym tygodniu stanąć na przeciw czekających mnie wyzwań, jakiekolwiek by one nie były.
Z nowości, w końcu udało mi się sprecyzować temat mojej pracy licencjackiej, myślę, że to właśnie ten problem, z którym (jakby nie patrzeć) męczyłem się od ponad roku bez żadnych widocznych skutków.
Chciałbym w tym miejscu napisać coś więcej, móc przekazać innym moją pozytywną energię, ale jakoś nie mam pomysłu na to, jak tego dokonać. Dlatego w tym miejscu będę kończył, pozostawiając (z nieukrywaną satysfakcją) kilka pytań bez odpowiedzi. A teraz, panie i panowie, idę się dalej cieszyć moim bajecznie dobrym humorem. Oby ten wieczór dla wszystkich był taki dobry. Ciao!
Tak jak wcześniej, nie będę tu roztrząsał, co mi tak skutecznie, wręcz niezawodnie niszczyło chęć egzystencji w trzeźwym świecie.
Ale teraz jest zupełnie inaczej. Jestem szczęśliwy, czuję się wyśmienicie (pomimo niezmienionego faktu męczącego mnie bólu, do którego dołączył nowy), mam siłę żeby w tym tygodniu stanąć na przeciw czekających mnie wyzwań, jakiekolwiek by one nie były.
Z nowości, w końcu udało mi się sprecyzować temat mojej pracy licencjackiej, myślę, że to właśnie ten problem, z którym (jakby nie patrzeć) męczyłem się od ponad roku bez żadnych widocznych skutków.
Chciałbym w tym miejscu napisać coś więcej, móc przekazać innym moją pozytywną energię, ale jakoś nie mam pomysłu na to, jak tego dokonać. Dlatego w tym miejscu będę kończył, pozostawiając (z nieukrywaną satysfakcją) kilka pytań bez odpowiedzi. A teraz, panie i panowie, idę się dalej cieszyć moim bajecznie dobrym humorem. Oby ten wieczór dla wszystkich był taki dobry. Ciao!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz