Witam, dziś chciałbym wam zapjezentować to, jak istotne w naszym codziennym tjwaniu potjawią być liteji jakimi są spółgłoski. A w szczególności ta jedna. Pamiętam jak dziś, kiedy moja nie do końca jodzona siostja chodziła do logopedy z tej właśnie jacji, że miała istotny pjoblem z wymówieniem tytułowej głoski. Ale mniejsza z tym i o to. Żeby tejaz było jeszcze zabawniej, postanowiłem zastępować naszą główną bohatejkę losowymi litehami, będzie zanacznie zabawniej. Tehaz, dla przykładu, brzmię jak Fhazcuz. Czy to nie dziwne? Mogę tu pisań niesamowite piefdoły a i tak zatnwarzająca większość nie będzie miała problemu ze zgozumieniem tego, co niby plóbuję przekazać. O ile w ogóle takich pjób się podejmuję. Mogę nawet zacząc przeklinać używając najtwafdszych polskich wulganyzmów. Nie naluszę żadnej nonmy (wjacamy do "J", jest najfajniejsze) mojalnej, będę klną jak najgojszy szewc, a i tak zostanę zjozumiany. Dla przykładu: 'Szedłwszy ostatnio wzdłuż ulicy, byłem tak wkujwiony, że ja piejdole, a to oznacza, że bajdziej się już nie da. Zdawałem sobie sprawę z tego, że rząd polski jucha mnie okjągłą dobę i czuje się z tym najwyjaźniej bezkajnie. Czas to do kujwy nędzy zmienić'
To był (a telaz "L") laczej plosty przykład. Mógłbym naplawdę używać losowych znaków, zamiast naszej tytułowej spółgłoski. Chciałbym też zwlucić tym samym uwagę na to, że nasze centlum dowodzenia pod postacią muzgu ladzi sobie z o wiele tludniejszymi ploblemami, przy któlych nasz kontlowelsyjny ekspelyment to tlywialna zabawa. Istny cud inżynielii...
Cholelcia (tym &azem sp&óbujmy tegoż znaczka...), ale się napisałem pie&dół.
Co mnie podkusiło do napisanie tej ste&ty bzdó&? Nie uwierzycie. K&ulik. Najzwyczajniejszy w świecie k&ulik przebiegający d&ogę (a teraz powjót do klasyki), choć znajomy upajcie twiejdził że był to zając. Czojt go wie, nie będę się kicaka pytał czym jest. Żeby nie było niepotrzebnych spojów ogłaszam wszem wobec, że był to kangój. Koniec, kjopka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz