piątek, 5 kwietnia 2013

六六六

Z serii: "łamiemy stereotypy".
Spokojny dzień, jak zwykle wracam ze spaceru. Mijam ludzi, niektórzy zwracają moją uwagę, większość pozostaje mi obojętna. Przechodzę koło kościoła. Większości ludzi pozostaje obojętny, niestety nie wszystkim. Dlaczego część starszych ludzi, przeważnie kobiet, widząc smukłą postać w długim, czarnym płaszczu, z rozwianymi długimi włosami, z obojętną miną i papierosem w ustach, przechodzą w pobliżu kościoła widzą wyznawcę Szatana? Bo taki jest stereotyp. A skąd on się wziął? Ja tego nie wiem na pewno. Ale mogę wysnuć pewną hipotezę o której za chwilę.
Pentagram. Wszystkim znany symbol domniemanego zła, śmierci, diabła i takich tam cyrków. Słysząc to słowo starsze panie dające na tacę resztę swojej renty (nie, nie całą, trzeba kupić leki i opłacić mieszkanie) i z zaciętością godną ranionego tura walczącego o życie, okupujące pierwsze ławy w kościele, jak jeden mąż wyciągają swoje różańce z portmonetek i odmawiają wszystkie znane im litanie w obawie przed wiecznym potępieniem, podciągają pod ten symbol całe zło tego świata. Tymczasem, jak się okazuje, niewiele z nich (o ile nie żadna) wie, że są dwa rodzaje pentagramu.
Pierwszy, z jednym ramieniem skierowanym do góry, służyć miał odstraszaniu złych duchów, poprzez połączenie czterech żywiołów: ognia, wody, ziemi, powietrza, które są symbolizowane poprzez dolne ramiona gwiazdy. Szczytowe ramię symbolizować miało niebo, boską siłę, będącą w stanie te żywioły połączyć.
Drugi, z dwoma ramionami skierowanymi ku górze, jest uważany za symbol "złego" Szatana, przedstawionego w postaci tzw. "kozła z Mendes" (Baphometa).
Proste? Jak widać w praktyce, nie do końca.
Teraz czas na obiecaną hipotezę. Dlaczego tylu młodych ludzi "wyznaje" złego? To proste jak metr sznurka w kieszeni. W pentagramie można się doszukać symboliki pewnej opozycji do... czegoś. Nie koniecznie do Boga. Ja mogę obwiesić się pentagramami, wytatuować sobie je na każdej wolnej powierzchni ciała, założyć glany, pieszczochy z półtora calowymi gwoźdźmi i zrobić sobie make-up a'la panda wielka i pójść na niedzielną sumę. Ludziom nic do tego, jak wyglądam. A co jest w sercu, to Bóg wie, i on mnie będzie ewentualnie oceniał.
Fakt, młodzi ludzie muszą się buntować, nie, oni lubią się buntować. Jak nie mają konkretnego powodu, to czemu by tak nie zbuntować się całemu światu?
"A co tam, od dzisiaj będę grał Satanistę. Będzie fajnie, będę jadł koty i porywał niegrzeczne dzieci z sąsiedztwa. Będę też straszył mohery w niedzielę i bachory na placach zabaw".
Tak właśnie mnie postrzegają niektórzy ludzie. W większości przypadków mam to, oczywiście, w głębokim poszanowaniu.

***

Dlaczego taki dziwny tytuł i co on znaczy? Cóż, to taki psikus z mojej strony... Ale domyślam się, że wy się domyślacie co te trzy znaki mogą znaczyć i w jakim być języku.

Wiedzy zaczerpnąłem z  tejże strony, więc jeśli ktoś chce wiedzieć więcej o znaczeniu pewnych znaków, których jest pewien znaczenia, niech skonfrontuję swoją wiedzę z faktami.

2 komentarze:

  1. Czyżby chodziło o 666 w j. jap?

    Wybacz, że do treści samej w sobie nie odniosę się jakoś szczególnie, ale spotkałam się z takim stereotypem wśród młodych ludzi, że osoby wyglądająca, jak wyżej opisałeś, to "na pewno ateista". Ty też słyszysz takie rzeczy wśród sobie znanych osób?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ateista to łagodne określenie. Ale między innymi z tego powodu kilku moich znajomych ubiera się normalnie na co dzień. Żeby uniknąć nienawistnych spojrzeń osób, które jak to bydło ślepo podąża za stereotypami.
    Ja nie lubię się przejmować zdaniem osób, których nie znam i które nie są dla nie w żadnym stopniu autorytetami.
    Pamiętam jak kumpel któregoś dnia po dłuższej przerwie mnie zobaczył i mówi: "A ty dalej bestia...", także znane mi osoby, z tych bliższych grup podchodzą dość obojętnie do mnie i mojego stylu bycia. Czepiają się tylko ci, którzy mnie widzą tyle co na ulicy.

    OdpowiedzUsuń