Z chwilą ogłoszenia informacji, że Wiosny w tym roku nie będzie, na ulicach miast opanowanych przez Zimę zawitał Chaos. Reakcje były przeróżne, ale wszystkie przebiegały w zasadzie według jednego schematu: niedowierzanie - ironia - zrezygnowanie - panika.
Na ulicach zaczęło się robić coraz niebezpieczniej, ludzie zbuntowani przeciwko samozwańczym rządom Zimy, mając gdzieś coraz bardziej srogie mrozy i niesprzyjające warunki, zaczęli wychodzić na ulice. Z początku pikiety, niewielkie demonstracje. Później sprawy przybrały poważniejszy obrót. Zaczęto otwarcie atakować ośrodki meteorologiczne, posądzając je o współpracę z Zimą i spiskowanie przeciwko prawomocnym rządom Wiosny. Odpowiedzią ze strony zagrożonych było wyposażenie stacji meteorologicznych w najnowsze karabiny Gatlinga. Z reguły używano pocisków typu safety-slug, ale co namolniejszych napastników traktowano amunicją ostrą, czego wynikiem są wciąż rosnąca liczba rannych i zabitych.
Co poniektórzy zwolennicy Wiosny (którym nie ciekawą wydawała się perspektywa wydłubywana z, dajmy na to brzucha, pocisków kalibru 7,62 mm) próbowali ratować sytuację w bardziej tradycyjnymi sposobami. Wszyscy masowo, w całym kraju udali się nad pobliskie rzeki w celu utopienia marzanny. Wiele marzann popłynęło z prądem, jak widać, bez skutku.
Wciąż jednak są prowadzone akcje konspiracyjne. Może nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale wokół nas toczy się nieustająca walka. Każdy może wziąć w niej udział, o ile jest jawnie zdenerwowany przedłużającymi się i bezpodstawnymi, wręcz okupacyjnymi rządami Zimy. Jak mój znajomy podczas naszego ostatniego spotkania, który w dość kolokwialny (a jednak prosty do odgadnięcia), nie warty cytowania sposób, dał wszystkim wokół do zrozumienia, że ma dość tej pory roku.
Zatem, zewrzyjmy szeregi, jestem przekonany, że nie tylko ja tęsknię za zieloną trawą, ciepłem promieni słonecznych, możliwością rowerowych wycieczek (na upartego teraz też można, choć z różnym skutkiem), śpiewem ptaków (już prawie zapomniałem jak wygląda jaskółka) i odurzającymi wręcz ilościami kolorów kwiatów, których to wachlarz barw nie jest w stanie zastąpić żaden środek halucynogenny.
Napisałem nawet odpowiednie pismo urzędowe, mające na celu odwołanie Zimy, ale nie wiem, gdzie takowe ukierunkować. Ktoś mi pomoże?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz