Dzień jak każdy inny. Wstaję rano z worami pod oczami wielkości moszny słonia, zastanawiam się nad dzisiejszym dniem. Siedzę, mam ochotę coś zrobić, ale nie wiem co. Przeczytać książkę? Przeczytana. A do biblioteki po nową pójdę przy okazji najbliższego spaceru (za jakieś 4 godziny). Nawet się pouczyłem na zajęcia, zrobiłem notatki, odklepałem zadanie... wyszorowałem łazienkę, sprzątnąłem w kuchni, odkurzyłem mieszkanie, pomyłem podłogi, byłem na małych zakupach... Nawet grać na komputerze mi się już nie chce, a oglądanie filmów mnie zaczęło nużyć.
Tak. Nudzę się. Ciężko mi jest się przyznać do tego przed samym sobą. Zawsze powtarzałem, że inteligentni ludzie nie mają czasu się nudzić, a ja zawsze chciałem za takiego uchodzić.
Ktoś powie, jeśli się nudzisz to popracuj nad sztuką samodoskonalenia. Problem w tym, że ja nie chcę być doskonały. Wszystko co jest doskonałe, idealne jest analogicznie pozbawione wad. Czyli nudne. Bo to wady sprawiają, że jesteśmy ciekawi. I kółko się zamyka.
Znowu ktoś powie, że się po prostu wykręcam, że ja lubię się nudzić, nic nie robić. Znowu pudło. Nie potrafię tego dobrze uzasadnić, ale nie znoszę bezczynności. Może nie tyle bezczynności co monotonii. Dlatego mimo ograniczonej liczby alternatyw spędzania czasu, nie tylko wolnego, staram się nie popadać w rutynę. Dla przykładu: jutro wstanę sobie lewą nogą, pojutrze po prostu spadnę z łóżka zamiast wstać, a w najbliższą środę, jakby przekornie, zaplanuje coś i tego nie zrobię. Dziś zjem obiad, ale zupełnie inny niż planowałem, bo planowanie jest pretekstem do pewnych regulacji, a od tego już tylko krok monotonii i nudy.
Znaleźć jakieś hobby? Już mam. Ale nawet czytanie powoli mnie nudzi. Co tydzień, w środę, mniej więcej o godzinie 16.30, wychodzę z domu celem odwiedzenia biblioteki. Co do godziny. A więc: regularność: systematyka: rutyna: nuda.
Popadam w paranoję? Wszędzie, we wszystkim, doszukuję się zamachu nudy na moje spokojne życie. Ale nie da się od tego uciec, nie można mieć wiecznie ciekawego i szczęśliwego życia. Nawet szczęście potrafi się znudzić. Jeszcze raz: nie popadajmy w rutynę, nie dajmy się podejść nudzie, walczmy.
Zdaję sobie sprawę, że ten post może być nużący, nieciekawy, monotonny czy nawet nudny. Ale proszę o wyrozumiałość. Chciałem się czymś zając. Nudziłem się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz