Jak zwykle, posiłkując się "Słownikiem języka polskiego PWN": Strach - uczucie ogarniające kogoś wobec niebezpieczeństwa, trwoga, lęk, przerażenie.
Ludzie boją się rzeczy, których nie znają.
Strach jest nam potrzebny, jest danym nam przez Matkę Naturę systemem wczesnego ostrzegania i wstępnej obrony (ucieczki). Ale ostatnimi czasy, wraz ze wzrostem świadomości że nie wszystko na świecie jest takie straszne jak sądziliśmy, i że wszystkie nasze lęki da się naukowo wytłumaczyć, mało tego, także zwalczać, niektórzy zaczęli na siłę szukać zastępstwa dla naturalnego i zdrowego strachu. Najgorsze jest to, że znaleźli. Co mam na myśli: wbrew pozorom nie mówię tu o ludziach poszukujących mocnych wrażeń czy też zastrzyku adrenaliny robiąc głupie (przyjść na wiec neonazistów głosząc hasło o równości i miłości), niebezpieczne (skydiving, przejście po linie nad Niagarą...), czy wręcz karkołomne (krzyknąć w na dworcu kolejowym w Katowicach, że jest się z Sosnowca, i że jest się dumnym z bycia Ślązakiem) rzeczy, bo to też czasem może wyjść na zdrowie, w końcu nie od dziś wiadomo, że dobrze jest sobie od czasu do czasu fundnąć sobie takiego kopa mocnych wrażeń.
Jakiś czas temu oglądałem program w telewizji pod tytułem "Extremalne fobie zwierzęce" (czy jakoś tak). Byłem, w pewnym sensie zniesmaczony, jakich rzeczy mogą bać się ludzie. Ale po chwili przestałem się dziwić, to był amerykański program...
Ale do rzeczy: jak można bać się gołębi? I to z tak prozaicznego i jednocześnie głupiego powodu, jak atak kaczki w parku? Co ma piernik do wiatraka?
Normalni ludzie (nieamerykanie) też się boją przeróżnych rzeczy, czasem bardziej, a czasem mniej dziwnych.
Pozwolę sobie przeanalizować kilka z nich:
- Lęk przed śmiercią - Najpowszechniejszy. Jak mówiłem wcześniej, ludzie boją się tego czego nie znają, a z zaświatów nikt jeszcze nie wrócił żeby nam powiedzieć czy to boli, kłuje czy łaskocze. Osobiście strach przed śmiercią uważam za bezpodstawny i trochę głupi. Śmierć i tak po nas przyjdzie, nie mamy na to najmniejszego wpływu. Taka jest kolej rzeczy.
- Cisza - Dla mnie, miłującego ten stan rzeczy, taki lęk jest dziwny. Uwielbiam przebywać w ciszy, która w naszej cywilizacji powoli umiera śmiercią naturalną. Co ciekawsze, osobą która mi powiedziała o tymże lęku, był ksiądz. Dlaczego bał się ciszy? Bo podczas ciszy wyczuwa niepewność, czuje się nieswojo. Zatem ksiądz nie tyle bał się ciszy, co jej następstw.
- Samotność - to mój osobisty lęk. Boję sie, że do usranej śmierci będę sam. Źle, nie tyle sam, co odizolowany. Osamotniony. Może nawet porzucony. Wiele razy słyszałem od ludzi od których tego nigdy nie powinienem usłyszeć: "Jesteś nic nie warty, więc nikomu nie potrzebny".
- Klaustrofobia - chyba każdy o tym słyszał. Te wrażenie napierających na nas ścian, że się udusimy, zostaniemy zmiażdżeni...
- Ciemność - Trochę dziecinny lęk, moja siostra boi się ciemności. Tak jak wspominałem na początku, boimy się tego, czego nie znamy, nie widzimy. A trudno zobaczyć coś co ukrywa się w ciemności...
- Strach przed... strachem - to chyba najciekawsze z czym przyszło mi się zetknąć. Najdziwniejsze, trochę komiczne i jednocześnie budzące mój podziw zjawisko.
Może (raczej na pewno, jak z resztą zwykle) przesadzam, jednak mimowolnie zaczynam się o siebie bać...
Fajne ;)
OdpowiedzUsuńA dziękuje :)
OdpowiedzUsuńKiedyś na zajęciach o strachu nasz doktor wymienił nam całe multum absurdalnych wręcz fobii, które dla nas wydaję się nawet śmieszne. Jednak z drugiej strony- jak potwornym przeżyciem musi być lęk przed czymś, co dla innych jest normalne?
OdpowiedzUsuńWidzę to, patrząc chociażby na twój wpis. Ja boję się ciemności, ciszy, samotności- tego skumulowanego. Dzienny lęk, jeśli chodzi o ciemność, faktycznie. Jednak uwierz mi, przeraziłbyś się, gdybyś widział jak daleko może to sięgnąć i jak wiele mi to rujnuje. I wcale nie jest łatwo sobie z czymś takim poradzić.
Wierzę Ci. Chciałbym również móc napisać, że Cię rozumiem, jednak boję się że zostanę posądzony o hipokryzję.
UsuńTeraz jak patrzę na mój post widzę, że powinienem się rzeczywiście postawić kiedyś na miejscu takiej osoby. Tak czysto hipotetycznie. To poszerza percepcję.